Już go zbytnio nie pamiętam, ale pewna sprawa wciąż mnie z nim zastanawia. Moje sny są zaskakujące, czasami dziwne, a inne są okrutne i przerażające.
Natomiast ten na początku był idealny, wszystko było piękne, do czasu..
Nie wliczając tego, że obiektem mojego snu nie był mój chłopak, to był on... Niesamowity. Wyjątkowy, bo śniła mi się osoba, z która dawno nie rozmawiałam, a mianowicie S. Musicie wiedzieć, że jest on pewną ucieczką od wszystkiego. Nie kontaktujemy się, nic nie mamy wspólnego. Ale coś takiego w nim jest, ze śni mi się prawie codziennie. Tak samo było wczoraj.
Szliśmy... Nie mam pojęcia gdzie, nagle znaleźliśmy się w jakimś długim pomieszczeniu, korytarzu. Czułam się szczęśliwa, jednak byłam przerażona. Nie wiem, tak jakoś. On nie zdradzał czegoś takiego, wyglądał jakby po prostu chciał być ze mną, przytulać mnie.. I tak robił. Aż nagle zniknął, a ja znalazłam się w Międzyrzeczu.
Przede mną szedł mój E. z jakimś przyjacielem.
Macie czasami tak, ze jak śnicie to coś wam szepcze ? Znaczy.. Wiecie coś, czego byście się nie spodziewali?
Miałam tak samo, po prostu wiedziałam, że ten ktoś jest jego przyjacielem i go znam. Nawet bardzo dobrze.
Oni nie zauważyli mnie, więc zawróciłam i udałam się w drugą stronę. Po drodze spotkałam siostrę E., Julkę. Przeszłyśmy się kawałek, a po chwili usłyszałam wołanie. Wołał mnie nie mój chłopak, tylko ten drugi. Wiedziałam, że go znam, a on... Powiedział : "Wiesz, że on Cię kocha, tak samo jak ja."
Przytuliłam go i okazało się, że ma tatuaż, który symbolizował czekanie na mnie... Kiedy się od niego odsunęłam, przybiegł E., ale ja czułam, po prostu wiedziałam, że ten chłopak, jest osobą którą widzę na co dzień.
Nie mam pojęcia co to znaczy... W ogóle nie rozumiem. To jest mój sen, ale.. Zaskoczył mnie, a dalej nie wiem kim mógłby być ten ktoś. Znaczy... Mam dwa pomysły, choć wiem, że żaden nie jest prawdziwy. I mam taką nadzieję, bo inaczej nie będzie za ciekawie... Bo jeden z chłopaków, o których myślę chodzi z E. do klasy. A drugi... Wątpię, żeby znał mojego chłopaka...
poniedziałek, 10 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
Tina
Siedząc na schodach,
Tina wpatrywała się w zachodzące słońce. Nie chciała siedzieć
w domu, w tej atmosferze, a szczególnie mając tyle lat nie chciała
tam przebywać. Z jednej strony dzieci, czyli jej kuzyni, a z drugiej
dorośli. Nie pasowała ani do pierwszej grupy ani drugiej.
W dodatku była
zmuszona tam pojechać. Wolała być w Gefftown niż tu. Ale ostatnio
zasiedziała się ze znajomymi i teraz musiała przebywać z rodziną.
-Co jest młoda? -
usłyszała za plecami.
Nie musiała się
odwracać, wiedziała że to najmłodsza ciotka, Katherine.
-Nic godnego uwagi. -
odparła i ruszyła wprost w zachodzące słońce.
Wiedziała, że nikt
jej nic nie zrobi. W Erinten nie mogła niczego ryzykownego zrobić,
nie mogła uciec, tylko wędrować. A to na nikim nie robiło
wrażenia, dziewczyna często wychodziła i długo nie wracała, bo
lubiła przebywać sama.
Kochała twarzystwo
ludzi, ale tylko trochę starszych i nie zawsze. Czasami potrzebowała
chwili wytchnienia i nikomu to nie przeszkadzało, chyba że mieli
dla niej jakąś robotę. A to zdarzało sie rzadko, więc jej często
w domu nie było.
-To tu jestem w domu.
- szepnęła wchodząc do lasu, na drogę okalaną ostatnimi
promieniami słońca.
Uśmiechnęła sie i
ruszyła raźnym krokiem przed siebie. Nie bała się dzikich
zwierząt, bo ich tu nie było, bynajmniej żadnego nigdy nie
widziała. Jednak nie przewidziała co innego mogłoby ją zaatakować
i to był jej błąd.
Minęła kolejny
zakręty i kolejny, aż w końcu znalazła się na skrzyżowaniu i
stanęła przed dylematem. W prawo, czy w lewo?
Po krótkim
zastanowieniu stwierdziła, że zda się na los, okręciła się
wokół siebie i ruszyła w obranym kierunku. Okazało się, że
ruszyła w drogę powtorną. To było najgorsze co mogo jej się
przytrafić.
wtorek, 27 listopada 2012
Góry...
Tęsknie, naprawdę tęsknię za tą wycieczką. Zaznajomiłam się z paroma osobami, przeżyłam wiele i chciałabym tam wrócić.
Czasami nawet nie potrafię czemu tak bardzo, ale po prostu tak jest. Może dlatego, ze dzięki temu oderwałam się od rzeczywistości? Całe 3 dni bez ludzi, których nie lubię.
Co prawdę z nami były 2 osoby, które nie trawiłam i nadal nie za bardzo mi wychodzi. Ale jednak ta sytuacja wyrwała wtedy na mnie takie wrażenie, że zapomniałam o wszystkim.
Każdemu przydałaby się taka chwila wytchnienie i z tego powodu polecam wypad w góry. Wyłączyć telefon, pojechać z osobami które się kocha, albo nie zna. Jeżdżą pociągi, można się wybrać.
Na prawdę szczerze polecam i mam nadzieję, że niedługo tam wróce.
Takie widoki wymagają zobaczenia na własne oczy.
Oh, tak bardzo tęsknie... Za ludźmi jakimi wtedy byli, za śmiesznymi momentami, za gubieniem się, za niekończącym się śmiechem w autobusie, za jazdą na zakrętach, za wejściem do Maca. I oczywiście za znajomościami, które zawarłam dzięki tej wycieczce.
Ale... W czwartek jadę na łyżwy, z kolejnymi nowymi ludźmi. Z kimś kogo nie znam, a poznam. No i z moim E.
Kanada
Michał Kubiak: Pierdolisz jak Makłowicz.Krzysztof Ignaczak: Makłowicz by jeszcze zupę gotował ,a ja niestety tego nie robię.
sobota, 24 listopada 2012
Krótkie.
Namieszane,
wszystko się kręci i kołuje. Dookoła wszystko się zmienia,
przemija. Kiedyś wszystko musi sie skończyć. Kiedyś coś musi się
zacząć. Wierze w przeznaczenie. Nie w coś nadzwyczajnego, ale sądze
że nie ma czegoś takiego jak przypadkowe spotkanie, poznanie kogoś.
To stanowi część planu, co z tego wynika? Czasem coś dobrego,
kiedy indziej złego. Każdy staje na naszej drodze z powodu przeznaczenie. jednak.. do czego ono prowadzi?
Mogę to powiedzieć. Jestem uzależniona. Tak, tak, nie kłamie. Jestem
uzależniona. Od jego uśmiechu, spojrzenia, pocałunków i dotyku.
To wszystko składa się na moje uzależnienie. Bez tego usycham,
tylko jego pragnę i chcę go mieć zawsze przy sobie.
Kochała
go, ponad wszystko. Ale najbardziej lubiła jak siedzieli razem i się
śmiali. Po prostu wielbiła się z nim śmiać. Śmiać się z nich,
z niego, z niej. To sprawiało jej radość i za tym teraz tęskniła,
za tą bliskością i porozumieniem kiedy siedzieli razem. Teraz jej
tego brakowało, w tym momencie. wspólnego śmiechu, a później
kojącej ciszy i pocałunków. O tak, to po śmiechu było
najwspanialsze.
Ciekawe
jak wygląda gdy śpi... Uśmiecha się? Jest poważny? Czy..
Gdybyśmy zasnęli, obudziłby sie i mnie obserwował? A może
byłoby na odwrót? Wielbię patrzeć na niego, leczy czy on na mnie
też? Co by zrobił.. Trzymałby mnie cały czas? A może zacząłby
się wiercić i wiercić, i ja nie dałabym rady i bym spadła? Może
złapałby mnie i nie puszczał... Może, może, może. Chciałabym
zasnąć wraz z nim i obudzić się, wypić herbatę, zjeść
śniadanie i iść wciąż przed siebie, razem.
Chciała
żeby ją tak czasami przytulił. Podszedł i po prostu to zrobił,
bez żadnego powodu. A może dlatego że zwyczajnie ją kocha? Tak,
to mógłby być taki mały powód, mały drobiazg. Ona nie chce
niczego nadzwyczajnego, po prostu czuć się bezpiecznie. Zwyczajnie,
cholernie bezpiecznie!
Niektóre są stare, inne są nowsze. Ale są, takie moje małe teksty. Często będę publikować moje niedokończone opowiadania, jakieś opisy. Zdjęcia robione przeze mnie niedługo tu zagoszczą, na pewno.
czwartek, 22 listopada 2012
aj sie porobiło..
Trochę się pozmienia, czuję to, moje życie będzie teraz inne. Oczywiście jest mój E, tak będę go nazywać. Mój kochany chłopak, który raczej szybko nie zniknie (mam nadzieje).
Jednak co do spraw w mojej klasie, tutaj co się dzieje. Jesteśmy inni, potrafimy być razem, zgrani. Przez ostatnie dwa lat nic na to nie wskazywało. Teraz coś się zmienia, coś się szykuje. Będzie lepiej, powinno być.
Ale to nie w tej sprawie się porobiło, a z pewną sobą, znaną jako K. Tak, tak. Nie jest dobrze, jednak co za dużo to nie zdrowo. Dziwne, że wcześniej nie zauważałam jej wad, które są teraz dla mnie aż za bardzo widoczne. Może je wyolbrzymiam, ale... Gdybym je uważała za większe niż są w rzeczywistości, to czy przypadkiem nikt by mi o nich nie mówił? Natomiast prawie każda napotkana osoba mówi mi, że dobrze robię odcinając się od K. Jednak ona zarzuca mi, że zbliżę się z tego powodu z O. Wątpię, szczególnie po tym co przez nią przeżyłam. O. była mi bliska, teraz jest po prostu dobrą koleżanką z klasy...
Się porobiło, ale damy rade. Moja klasa da radę, ja dam radę, musimy, muszę.
To wymaga determinacji, ale czy nie każdy jej potrzebuje? Każdy z nas powinien być silny, wytrwały. Działajmy tak, aby nie ranić innych, ale również tak, aby nie ranić siebie. Sztuką jest myśleć o innych, lecz według mnie jeszcze trudniej czasami skupiać się na sobie.
Jestem egoistką, to prawda. Ale znam osoby, zachowujące się gorzej ode mnie.
Myślę, że mam racje...
Ziomek: Tak jak będziesz przyjmował Igła.
Igła: To chyba nie wygramy (śmiech)
Jednak co do spraw w mojej klasie, tutaj co się dzieje. Jesteśmy inni, potrafimy być razem, zgrani. Przez ostatnie dwa lat nic na to nie wskazywało. Teraz coś się zmienia, coś się szykuje. Będzie lepiej, powinno być.
Ale to nie w tej sprawie się porobiło, a z pewną sobą, znaną jako K. Tak, tak. Nie jest dobrze, jednak co za dużo to nie zdrowo. Dziwne, że wcześniej nie zauważałam jej wad, które są teraz dla mnie aż za bardzo widoczne. Może je wyolbrzymiam, ale... Gdybym je uważała za większe niż są w rzeczywistości, to czy przypadkiem nikt by mi o nich nie mówił? Natomiast prawie każda napotkana osoba mówi mi, że dobrze robię odcinając się od K. Jednak ona zarzuca mi, że zbliżę się z tego powodu z O. Wątpię, szczególnie po tym co przez nią przeżyłam. O. była mi bliska, teraz jest po prostu dobrą koleżanką z klasy...
Się porobiło, ale damy rade. Moja klasa da radę, ja dam radę, musimy, muszę.
To wymaga determinacji, ale czy nie każdy jej potrzebuje? Każdy z nas powinien być silny, wytrwały. Działajmy tak, aby nie ranić innych, ale również tak, aby nie ranić siebie. Sztuką jest myśleć o innych, lecz według mnie jeszcze trudniej czasami skupiać się na sobie.
Jestem egoistką, to prawda. Ale znam osoby, zachowujące się gorzej ode mnie.
Myślę, że mam racje...
Kanada
Igła: Łukasz, jak będziesz dzisiaj wystawiał?Ziomek: Tak jak będziesz przyjmował Igła.
Igła: To chyba nie wygramy (śmiech)
środa, 21 listopada 2012
Oto ja.
Hej wam.
Nie mam pojęcia kim wy jesteście. Lub kim nie jesteście. Uwierzcie, chciałabym to bardzo wiedzieć, jednak nie jest mi to dane. Natomiast wy, moi drodzy, możecie się wiele o mnie dowiedzieć.
Przede wszystkim jestem Angel, co wynikło z mojego drugiego imienia, które brzmi Angelika. Pierwszego wam nie zdradzę, bo nie za bardzo go lubię. Mam 15 lat, zielone oczy i ciemne włosy. Brzmi to dość prosto, ale wszystko zawsze łatwo się zaczyna.
Jestem najniższa w klasie, ale to mi nie przeszkadza. Sądzę, że mój wzrost jest wręcz idealny.
Nie lubię pisać o swoich cechach charakteru, chociaż są ważne. Wiem, że jestem samolubna, bo pewien ktoś lubi mi o tym przypominać. Również mam wysoką samoocenę, jednak nie wygórowaną, po prostu wiem jaka jestem. Podobno jestem miła, uczuciowa, odważna. I strasznie leniwa, z czego zdaję sobie sprawę, jednak nie potrafię tego przezwycieżyć.
Kocham pisać, po prostu świata bez słów nie potrafię sobie wyobrazić. Lubię też czytać. Tutaj myślę, że znajdzie się wszystko. Moje utwory, książki, które przeczytałam i mam zamiar znów to uczynić. Zobaczycie też zdjęcia mojego autorstwa, bo to również jest moją pasją. Mogę też czasami zacytować coś z "Igłą Szyte", bo siatkówka jest moim światem, choć grać za bardzo nie potrafię.
To chyba tyle. Macie pytania? Strzelajcie. Nie macie? Tak też może być.
Ah, żeby ktoś tu chociaż raz wpadł...
No nic, trzymajcie się!
Kimkolwiek jesteście!
To ja!
Angel!
Nie mam pojęcia kim wy jesteście. Lub kim nie jesteście. Uwierzcie, chciałabym to bardzo wiedzieć, jednak nie jest mi to dane. Natomiast wy, moi drodzy, możecie się wiele o mnie dowiedzieć.
Przede wszystkim jestem Angel, co wynikło z mojego drugiego imienia, które brzmi Angelika. Pierwszego wam nie zdradzę, bo nie za bardzo go lubię. Mam 15 lat, zielone oczy i ciemne włosy. Brzmi to dość prosto, ale wszystko zawsze łatwo się zaczyna.
Jestem najniższa w klasie, ale to mi nie przeszkadza. Sądzę, że mój wzrost jest wręcz idealny.
Nie lubię pisać o swoich cechach charakteru, chociaż są ważne. Wiem, że jestem samolubna, bo pewien ktoś lubi mi o tym przypominać. Również mam wysoką samoocenę, jednak nie wygórowaną, po prostu wiem jaka jestem. Podobno jestem miła, uczuciowa, odważna. I strasznie leniwa, z czego zdaję sobie sprawę, jednak nie potrafię tego przezwycieżyć.
Kocham pisać, po prostu świata bez słów nie potrafię sobie wyobrazić. Lubię też czytać. Tutaj myślę, że znajdzie się wszystko. Moje utwory, książki, które przeczytałam i mam zamiar znów to uczynić. Zobaczycie też zdjęcia mojego autorstwa, bo to również jest moją pasją. Mogę też czasami zacytować coś z "Igłą Szyte", bo siatkówka jest moim światem, choć grać za bardzo nie potrafię.
To chyba tyle. Macie pytania? Strzelajcie. Nie macie? Tak też może być.
Ah, żeby ktoś tu chociaż raz wpadł...
No nic, trzymajcie się!
Kimkolwiek jesteście!
To ja!
Angel!
Subskrybuj:
Posty (Atom)