niedziela, 23 czerwca 2013

Piękne miejsce

Pięknym miejscem w mojej okolicy jest jezioro Postomsko, potocznie znane jako Wędrzyńskie. Wchodząc na teren otaczający tą stojącą wodę, można zakochać się w ciepłym wietrze, wspaniałych kolorach, a przede wszystkim w uroczych widokach. Siadając na krańcu pomostu uzmysławiam sobie, że jest tu życie. Pływają kaczki, perkozy zanurzają się, a potem ukazują się na horyzoncie ponad 2 metry dalej. Można usłyszeć śpiew ptaków w koronach drzew oraz zauważyć smagające powietrze wędki. Często czuję wiatr we włosach, a podczas wakacji słońce grzeje nas wszystkich. I dzieci bawiące się na plaży, i młodzież wskakującą do wody, i żołnierzy odpoczywających po ciężkim dniu pracy. Jesienią drzewa na drugim brzegu zaczynają zmieniać kolory, z zieleni na złoto, pomarańcz, brąz. Wtedy kocham przychodzić nad nasze wędrzyńskie jezioro, ponieważ jest wtedy magiczne. Wszystko jest podwojone, gdyż odbija się w lustrze wody, a to sprawia, że czuję się niczym w innym świecie. Jezioro powoli zamarza, noce są zimniejsze, nadchodzi zima. Poziom wody potrafi się podnieść nawet o kilkanaście centymetrów, a gdy spadnie śnieg, ma się wrażenie, że wszystko jest zjednoczone. Drzewa stojące nad brzegiem, tafla oraz pomost, każdy element krajobrazu jest złączony z innymi, ale nadal indywidualny. Czasami siedząc i spoglądając na otoczenie, można dostrzec drobne ślady kopyt na lodzie, a nawet zobaczyć galopujące sarny, zmierzające do lasu. A gdy lód zaczyna się topić i nadchodzi wiosna, to również lubię tam przebywać. Tam najbardziej czuć jak wszystko odżywa. Budzą się drzewa, rozkładając swoje korony nad brzegiem i powoli ukazując całą swoją magię. Trzcina zaczyna się zielenić, a ryby pływać tuż przy lustrze. A gdy pada deszcz, widać kręgi na wodzie, a jezioro wydziela ten swój charakterystyczny zapach. To jest jedno z najpiękniejszych miejsc naszej sulęcińskiej okolicy. To tutaj odbywa się Święto Suma, to tutaj pływają łódki, to tutaj jest wiele atrakcji podczas różnych wędrzyńskich imprez. Można popływać rowerem wodnym, kajakiem, poobserwować samoloty na niebie. Lubię nasze małe jeziorko, ponieważ to tutaj czuć magię Wędrzyna.  

Jamal

Jamal Ahmed poznał Armanę przed rozpoczęciem Wielkiej Wojny. On był zwykłym chłopcem na posyłki, sługą pana Azahma, ojca Armany. Ona była zamożna, jednak bogactwo nie było dla niej najważniejsze, chciała pomagać innym.
Pewnego słonecznego dnia chłopak został wysłany po sprawunki, miał zakupić trochę daktyli od wędrownych kupców oraz znaleźć sprzedawcę kryształów, który posiadałby coś godnego córki jego pana. Choć znał to miasto na pamięć, to po chwili się zgubił, gdyż znany mu kiosk z biżuterią został przeniesiony. Błądził godzinami i zaczynał się martwić czy aby nie spotka go kara za tak długie przebywanie poza domem. W końcu odnalazł sprzedawcę, jednak ten nie posiadał niczego, co według ojca Armany byłoby dla niej godne. Więc chłopiec ruszył dalej, szukając błyskotki, która zachwyciłaby wszystkich, biednych i bogatych. Błądząc trafił do sklepu, ukrytego za stadem kóz i owiec. Tam zobaczył coś, co mogłaby nosić Manat, córka Allaha. Był to naszyjnik, wysadzany rubinami, a na jego środku znajdował się przepiękny brylant mieniący się barwami tęczy. Chłopiec zachwycił się jego wyglądem i miał nadzieję, że jego pan, nie ukarze go za spóźnienie.
Gdy dotarł do domu, jego pan oczekiwał go w wielkiej komnacie, w otoczeniu swego dworu. Zobaczywszy swojego młodego sługę, myślała, że ten nic nie przyniósł, ponieważ nie przed sobą nie niósł. Jednak Jamal szybko podszedł do jego wysokiego krzesła, ukłonił się i zza pazuchy wyciągnął pudełko. Otworzywszy go, ukazał piękno tego naszyjnika. Pan ze zdziwienia nie potrafił wykrztusić słowa, gdyż nie wierzył, aby w tym mieście można było znaleźć coś tak kunsztownie wykonanego, z tak pięknym kamieniami.
-Dziękuję Ci, chłopcze. Możesz odejść. Mam dla Ciebie pewien prezent, ponieważ przyniosłeś mi coś tak pięknego. - rzekł ponuro Pan. Chłopiec miał nadzieję, że dostanie większe wynagrodzenie lub dzień wolny. Mylił się, a ten prezent przyniósł mu zgubę. - Poznasz moją córkę, na przyjęciu, które wydaję na jej cześć. Tylko ubierz się schludnie! Teraz precz!
Jamal odszedł, a następnego dnia udał się do wielkiej sali, przystrojonej w złoto i czerwień. Zachowywał się pokornie, chował się za filarami, gdyż widział krytyczne spojrzenia wielkich panów, którzy śmiali się i rozmawiali o zbliżającej się Wielkiej Wojnie.
-Witaj. - usłyszał szept. Odwrócił się, lecz zobaczył tylko drobną służkę, ubraną tak samo skromnie jak on.
-Witaj. - odszepnął. - Tobie też pozwolono przyjść? Czym zasłużyłaś?
-Jestem wierną służką mojej pani, Armany.
-Cieszę się, że nie jestem tutaj sam. Reszta musi służyć tym gburom. - zaśmiał się cicho, a ona odpowiedziała mu wdzięcznym chichotem.
-Podobno ten gruby Arab -wskazała mu postać po drugiej stronie sali. - chciał się kiedyś odchudzać, jednak mu to nie wyszło, więc wszystkim opowiada, że jest śmiertelnie chory i dlatego tyle pożera. - oboje zaśmiali się cicho.
-Skąd to wiesz? - zapytał z uśmiechem.
-Bo... - zakłopotała się. - Moja pani mi to opowiadała.
-Ciekawe kiedy się pokaże, podobno jej uroda przyćmiewa wszystko wokół. - powiedział, jednak nie z takim zaciekawieniem jak zamierzał. - Choć twoja pewnie może się z nią równać, nigdy nie widziałem kogoś tak pięknego jak ty. - rzekł, lecz od razu się zmieszał. Pożegnał ją i ruszył przed siebie, prosto do pokoju dla służby.
I tak Jamal poznał Armanę, w przebraniu służki. Tygodniami spotykał się z dziewczyną, jednak nadal nie znał jej prawdziwej tożsamości. Nie znał nawet jej imienia, za to znał każdy fragment jej twarzy. Drobna twarz, otoczona puklami ciemnych włosów, drobne, różowe usta, drobny nosek i duże, ciemne oczy, które prowadziły w otchłań. Zwykle, gdy rozmawiali, to w nich błyskały iskry, one się śmiały, a gdy nadchodził czas rozstania, to wyglądały niczym czarna dziura, były wtedy pełne pustki.
Pewnego cichego dnia dowiedział się od reszty sług, że zbliża się Wielka Wojna, która ma rozpocząć się lada chwila. I tak się stało. Następnego dnia, nad ranem do domu Pana wpadła hołota, prowadzona przez Sahamma, wielkiego przeciwnika Pana tego domu. Jamal usłyszawszy hałas, udał się od razu do pokoju swojej ukochanej. Jednak nie znalazł jej tam, więc udał się do komnat Pani Armany. Tam zobaczył ją, leżącą w łożu ich władczyni.
-Ukochana, napadają. Uciekajmy, szybko. - gorączkowo szeptał, próbując obudzić ukochaną.
-Jamal? Ja nie mogę, musimy uratować innych, nie możemy ich zostawić. - nałożyła peniuar i wybiegła przez drzwi prowadzące do pokoju służby.
-A nie ratujesz swej pani? - chciał wiedzieć chłopiec, pędząc za dziewczyną.
-Armana to ja, ukochany. Troszczę się o moje sługi, pomóż mi. W tym czasie ja, postaram się uratować mego ojca.
-Stój! - zawołał Jamal, łapiąc ją za ramię i odwracając ku sobie. - Nie pozwolę Ci iść na pewną śmierć. Chociaż nie rozumiem, czemu nie powiedziałaś mi prawdy, to nadal Cię kocham. Nigdzie nie idziesz! - zawołał i popchnął ją do pokoju dla służby. - Ja po niego pójdę, nie waż się wchodzić z powrotem po tych schodach. Zaraz wrócę, zajmij się naszymi przyjaciółmi! - wykrzyknął, a po chwili już go nie było.
Jednak Armana, obudziwszy sługi, wyjaśniwszy im wszystko, ruszyła po schodach, szukając ukochanego. Lecz nie mogła go nigdzie znaleźć, aż w końcu postanowiła przejść wielką salą, prosto do swego ojca.
-Kim jesteś?! - zawołał Arab, przystawiając jej nóż do gardła.
-Jestem Armana, córka pana tego domu. - rzekła odważnie.
-Tutaj niedługo już nie będzie pana, moja droga dziewko. Szukamy go, a gdy znajdziemy to zginie. A ty wraz z nim. - mężczyzna zaśmiał się okrutnie, lecz nagle jego śmiech się urwał. Dziewczyna usłyszała krzyk.
-Czy ty nic nie rozumiesz?! Oni cię zabiją, jeśli nie będziesz uważać! A tak przy okazji, to nie mogę znaleźć twego ojca. - zakończył spokojnie, jednak jego twarz nadal wykrzywiała złość.
-Pomogę ci go znaleźć, wiem gdzie się ukrył. A potem uciekniemy, razem. - szepnęła do niego z miłością i ruszyła przed siebie, mijając martwego Araba.
W końcu trafili do kryjówki jej ojca, jednak nie spodziewali się, że śledzi ich sługa Sahamma. Ten, gdy tylko zobaczył pana tego domu, to ruszył na niego, rzucając sztylet. Lecz Jamal szybko ocenił sytuację i zauważył, że stoi najbliżej ojca Armany. Więc odepchnął go, a sam został trafiony prosto w serce. Gdy dziewczyna zauważyła jak upada, to zaczęła rozpaczać. Nagle usłyszała słaby szept.
-Kocham Cię. Wypełnij swoje przeznaczenie i żyj. - po tych słowach jego serce przestało bić.
-Zaopiekuję się moim ojcem i poddanymi. Nigdy o tobie nie zapomnę. - po czym zaczęła szlochać, przytulając do siebie martwe ciało ukochanego.