Kolejny rok minął
jak na rollercoasterze.. Styczeń zaczął się cudownie, bo 1 byłam
z nim w Sulęcinie, razem świętowaliśmy nowy rok. Później
pojechałam do niego, często rozmawialiśmy przez telefon, ale nagle
wszystko zaczęło się niszczyć. To przeze mnie w większości, bo
to ja robiłam problemy o nic. Ale byłoby mi łatwiej, gdyby do mnie
przyjeżdżał. Wiem, że miał dużo kłopotów i byłam dla niego
za ostra. Jeszcze wtedy ta kostka.. No ale stało się. Rozstaliśmy
się w styczniu, ale nadal utrzymywaliśmy częsty kontakt aż do
Damiana, ale jak patrzę teraz na wiadomości.. To w marcu nadal
pisaliśmy sobie dobranoc, aż do jednej jazdy, którą ja zrobiłam.
Bez sensu. Bo nie byliśmy razem, ale jednak byliśmy.. No cóż,
czytanie starych wiadomości jest bardzo niepotrzebne.. W sumie to
naprawdę wszystko się zrypało tak do końca przez Damiana. Ale też
to, że chciałam mieć go zawsze przy sobie. Nie mogłam poczekać
roku, albo więcej. Chociaż nie narzekam na to, bo jednak mam
Patryka. Ale o nim później, o jego istnieniu nie wiedziałam w
styczniu czy w lutym. Pod koniec lutego, tak koło ferii zaczęłam
rozmawiać z Damianem, dużo. Potrafiliśmy do siebie dzwonić i
rozmawiać godzinami. Było dobrze, póki nie zauważyłam że jemu
zależy bardziej i chce czegoś więcej niż przyjaźni. A w moim
sercu w tamtym czasie nadal był Eryk, wtedy sądziłam że zawsze
wybiorę jego, jeśli będę miała wybór, że jak zacznie się
starać to to będzie on. Ale teraz już tak nie jest, chociaż w
tamtym czasie tak było, wręcz bardzo długo tak było. W marcu był
jeszcze mecz siatkówki, dzień kobiet i wtedy zaczęłam znowu
odżywać. Byłam znowu pocieszna i radosna, spędzałam więcej
czasu z klasą. No i pojawił się Mieszko. Jak szybko coś między
nami było tak szybko się skończyło. To było przykre, ale co
miałam zrobić? Lepiej zakończyć to szybko niż ciągnąć w
nieskończoność. Ale ogólnie to kwiecień był miłym miesiącem,
wtedy bardziej zbliżyłam się do Agi. Nie tak mocno jak teraz, ale
coś między nami zaczęło się tworzyć, taka zażyłość.
Kwiecień się skończył, nie byłam już z Patrykiem i pojawił się
on, Bartek. Był inny niż wszyscy, miał samochód.. Przystojny to
on nie był, ale chyba byłam zaślepiona potrzebą miłości. To
jest mój największy problem, że potrzebuję uczucia, troski, nie
potrafię się bez tego obejść. Nie wiem jak wytrzymałam z nim
prawie trzy miesiące. Z perspektywy czasu uważam, że byłam
idiotką, która nie widziała tego wszystkiego, tego jaki on jest.
Gdy Gusia mi to uświadomiła w sierpniu nie mogłam tego po prostu
zostawić i być z nim dalej, to nie miało przyszłości,
szczególnie że Patryk był w pobliżu.
W czerwcu kończył
się rok szkolny, rano więcej siedziałam z Zygą i przychodził do
nas chłopak, którego imienia nigdy nie pamiętałam. Jednak często
obserwowałam gdzie idzie, co robi, a że gadał z Agą to wiedziałam
kogo zapytać się o jego imię. Patryk. Kto by wtedy pomyślał, że
coś z tego będzie? Myślałam, że poznać kogoś nowego (nie
ukrywam, że od razu bardziej mi się podobał niż mój ówczesny
„chłopak”) byłoby fajnie, nie liczyłam na cokolwiek. Po
naszych wręcz wielu dniach pisania stwierdziłam, że chciałabym
się zaprzyjaźnić. A w sierpniu wiedziałam już że to to.
Pamiętam jak był na obozie, a ja w sumie tylko czekałam aż do
mnie napisze. Człowieka prawie nie znałam, ale coś mnie do niego
ciągnęło. Teraz jest moim światłem w pochmurne dni, moim
szczęściem, ale wtedy po prostu powodował, że się uśmiechałam.
14 sierpnia jadąc do Skwierzyny oczywiście, że się denerwowałam.
Gdy tylko mnie przytulił całe zdenerwowanie zniknęło i tak jest
do dzisiaj i mam nadzieję, że będzie przez kolejne lata. Tego dnia
poznałam też Aksela (nie zapomnę jego zdziwienia na mój entuzjazm
do palenia), Olusia, Maćka (Marka, czy cholera wie jak on się
nazywa), Wojdę (Macklemore), Asię.. Najlepsze było to, że chociaż
widziałam wszystkich pierwszy raz, to czułam się swobodnie. Byłam
zupełnie sobą, obserwującą co się dzieje z Rumckiem, ale nadal
gadającą z innymi. Kilka razy nasz wzrok się spotkał i za każdym
razem się cieszyłam. Mogłam z nim porozmawiać o wszystkim,
potańczyć. Z Olusiem też, który tańczy lepiej, ale co Rumcajs to
Rumcajs. Tamten dzień był bardzo udany. Reszta wakacji pamiętam
minęła mi w sumie spokojnie, cieszyłam się z rozstania z
Bartkiem, cieszyłam się Patrykiem i tak jakoś nagle zaczął się
wrzesień.
Wróciłam do Agi,
Emili, Krzysia, Zygi. Do tych, za którymi tęskniłam w wakacje. I
wszyscy zobaczyli moją radość kiedy zobaczyłam Patryka. Słabo
pamiętam co się działo wtedy w szkole, bo żyłam od przerwy do
przerwy. Nadal trochę tak jest, ale teraz pamiętam więcej gdy
wychodzę z klasy. Jesteśmy razem od września, ale to 10
października powiedziałam mu, ze go kocham. To było straszne.
Gdyby się nie popatrzał tak na mnie, to nie byłoby to takie
okrutne. Ale on nic nie zrobił, po prostu stał. Na szczęście
zatrzymał mnie i powiedział, że mnie kocha. Wtedy już wiedziałam,
że to jest mój Patryk, nie oddam go. Wtedy w moim życiu już nie
było Eryka, którego zawsze bym wybrała, nie było niczego innego
tylko on i jego miłość. Doświadczam jej codziennie od tamtego
dnia. I codziennie za niego dziękuję.
We wrześniu też
chyba zaprzyjaźniłam się z Agą. To wtedy byłam jej powierniczką,
ramieniem do wypłakania. Przekonała się, że jest dla mnie ważna
i jest taka od tamtej pory. Jeśli jest z nią coś nie tak, to
zawsze chcę poprawić jej humor, albo chociaż być przy niej. Mój
genialny hejter, z którym lubimy sobie trochę pojeździć ludzi.
Aleksandra, Anka czy Portałka to osoby, dzięki którym nasz świat
jest fajniejszy, bo jest się z kogo pośmiać. Nie każdy jest tak
inteligentny czy przepiękny jak my. Lubię to w nas, że jesteśmy
do siebie tak podobne, ale potrafimy też pogadać o wszystkim. Teraz
też mam podobny kontakt z Krzysiem, Emcią. Doceniam to, że w końcu
mam też klasę, którą uwielbiam. Może i niektórzy mnie drażnią,
ale da się przeżyć. Bo nareszcie mogę być sobą, mogę się
cieszyć, wygłupiać, skakać po sali gimnastycznej i wszyscy się
po prostu cieszą, niejedna osoba do mnie dołączy często. Może i
na angielskim mi się nudzi, ale grupa jest genialna. Krzysiu, który
kicha tak, że Zbigu kiedyś dostanie zawału, wieczne wspominanie o
paleniu w kierunku Kumana, Igora, Szabata. Ada, która mówi głupoty.
Emila i Monia, z którymi mam się z czego pośmiać. Beata, która
zawsze coś powie gdy innym się nie chce. Nie mogę narzekać, tak
samo na historię. Rudzik jest najlepsza! Ale Jagna też, nie mam co
narzekać. Po namyśle, to teraz połowa mojej klasy to hejterzy.. I
<3 it! Od września moje życie wróciło na właściwe tory.
Znowu jestem sobą, mam dobry kontakt z tymi, których lubię, jestem
szczęśliwa i czuję, że mogę wszystko.
Mam nadzieję, że
następny rok będzie pełen szczęścia i miłości, nie tylko dla
mnie, ale również innych.
Hej, z tej strony Asia z magiczna-milosc-lily-i-jamesa.blogspot.com
OdpowiedzUsuńChciałam tylko poinformować, że po aż zbyt długiej przerwie, pojawił się nowy rozdział :)