wtorek, 23 grudnia 2014

2014

Kolejny rok minął jak na rollercoasterze.. Styczeń zaczął się cudownie, bo 1 byłam z nim w Sulęcinie, razem świętowaliśmy nowy rok. Później pojechałam do niego, często rozmawialiśmy przez telefon, ale nagle wszystko zaczęło się niszczyć. To przeze mnie w większości, bo to ja robiłam problemy o nic. Ale byłoby mi łatwiej, gdyby do mnie przyjeżdżał. Wiem, że miał dużo kłopotów i byłam dla niego za ostra. Jeszcze wtedy ta kostka.. No ale stało się. Rozstaliśmy się w styczniu, ale nadal utrzymywaliśmy częsty kontakt aż do Damiana, ale jak patrzę teraz na wiadomości.. To w marcu nadal pisaliśmy sobie dobranoc, aż do jednej jazdy, którą ja zrobiłam. Bez sensu. Bo nie byliśmy razem, ale jednak byliśmy.. No cóż, czytanie starych wiadomości jest bardzo niepotrzebne.. W sumie to naprawdę wszystko się zrypało tak do końca przez Damiana. Ale też to, że chciałam mieć go zawsze przy sobie. Nie mogłam poczekać roku, albo więcej. Chociaż nie narzekam na to, bo jednak mam Patryka. Ale o nim później, o jego istnieniu nie wiedziałam w styczniu czy w lutym. Pod koniec lutego, tak koło ferii zaczęłam rozmawiać z Damianem, dużo. Potrafiliśmy do siebie dzwonić i rozmawiać godzinami. Było dobrze, póki nie zauważyłam że jemu zależy bardziej i chce czegoś więcej niż przyjaźni. A w moim sercu w tamtym czasie nadal był Eryk, wtedy sądziłam że zawsze wybiorę jego, jeśli będę miała wybór, że jak zacznie się starać to to będzie on. Ale teraz już tak nie jest, chociaż w tamtym czasie tak było, wręcz bardzo długo tak było. W marcu był jeszcze mecz siatkówki, dzień kobiet i wtedy zaczęłam znowu odżywać. Byłam znowu pocieszna i radosna, spędzałam więcej czasu z klasą. No i pojawił się Mieszko. Jak szybko coś między nami było tak szybko się skończyło. To było przykre, ale co miałam zrobić? Lepiej zakończyć to szybko niż ciągnąć w nieskończoność. Ale ogólnie to kwiecień był miłym miesiącem, wtedy bardziej zbliżyłam się do Agi. Nie tak mocno jak teraz, ale coś między nami zaczęło się tworzyć, taka zażyłość. Kwiecień się skończył, nie byłam już z Patrykiem i pojawił się on, Bartek. Był inny niż wszyscy, miał samochód.. Przystojny to on nie był, ale chyba byłam zaślepiona potrzebą miłości. To jest mój największy problem, że potrzebuję uczucia, troski, nie potrafię się bez tego obejść. Nie wiem jak wytrzymałam z nim prawie trzy miesiące. Z perspektywy czasu uważam, że byłam idiotką, która nie widziała tego wszystkiego, tego jaki on jest. Gdy Gusia mi to uświadomiła w sierpniu nie mogłam tego po prostu zostawić i być z nim dalej, to nie miało przyszłości, szczególnie że Patryk był w pobliżu.
W czerwcu kończył się rok szkolny, rano więcej siedziałam z Zygą i przychodził do nas chłopak, którego imienia nigdy nie pamiętałam. Jednak często obserwowałam gdzie idzie, co robi, a że gadał z Agą to wiedziałam kogo zapytać się o jego imię. Patryk. Kto by wtedy pomyślał, że coś z tego będzie? Myślałam, że poznać kogoś nowego (nie ukrywam, że od razu bardziej mi się podobał niż mój ówczesny „chłopak”) byłoby fajnie, nie liczyłam na cokolwiek. Po naszych wręcz wielu dniach pisania stwierdziłam, że chciałabym się zaprzyjaźnić. A w sierpniu wiedziałam już że to to. Pamiętam jak był na obozie, a ja w sumie tylko czekałam aż do mnie napisze. Człowieka prawie nie znałam, ale coś mnie do niego ciągnęło. Teraz jest moim światłem w pochmurne dni, moim szczęściem, ale wtedy po prostu powodował, że się uśmiechałam. 14 sierpnia jadąc do Skwierzyny oczywiście, że się denerwowałam. Gdy tylko mnie przytulił całe zdenerwowanie zniknęło i tak jest do dzisiaj i mam nadzieję, że będzie przez kolejne lata. Tego dnia poznałam też Aksela (nie zapomnę jego zdziwienia na mój entuzjazm do palenia), Olusia, Maćka (Marka, czy cholera wie jak on się nazywa), Wojdę (Macklemore), Asię.. Najlepsze było to, że chociaż widziałam wszystkich pierwszy raz, to czułam się swobodnie. Byłam zupełnie sobą, obserwującą co się dzieje z Rumckiem, ale nadal gadającą z innymi. Kilka razy nasz wzrok się spotkał i za każdym razem się cieszyłam. Mogłam z nim porozmawiać o wszystkim, potańczyć. Z Olusiem też, który tańczy lepiej, ale co Rumcajs to Rumcajs. Tamten dzień był bardzo udany. Reszta wakacji pamiętam minęła mi w sumie spokojnie, cieszyłam się z rozstania z Bartkiem, cieszyłam się Patrykiem i tak jakoś nagle zaczął się wrzesień.
Wróciłam do Agi, Emili, Krzysia, Zygi. Do tych, za którymi tęskniłam w wakacje. I wszyscy zobaczyli moją radość kiedy zobaczyłam Patryka. Słabo pamiętam co się działo wtedy w szkole, bo żyłam od przerwy do przerwy. Nadal trochę tak jest, ale teraz pamiętam więcej gdy wychodzę z klasy. Jesteśmy razem od września, ale to 10 października powiedziałam mu, ze go kocham. To było straszne. Gdyby się nie popatrzał tak na mnie, to nie byłoby to takie okrutne. Ale on nic nie zrobił, po prostu stał. Na szczęście zatrzymał mnie i powiedział, że mnie kocha. Wtedy już wiedziałam, że to jest mój Patryk, nie oddam go. Wtedy w moim życiu już nie było Eryka, którego zawsze bym wybrała, nie było niczego innego tylko on i jego miłość. Doświadczam jej codziennie od tamtego dnia. I codziennie za niego dziękuję.
We wrześniu też chyba zaprzyjaźniłam się z Agą. To wtedy byłam jej powierniczką, ramieniem do wypłakania. Przekonała się, że jest dla mnie ważna i jest taka od tamtej pory. Jeśli jest z nią coś nie tak, to zawsze chcę poprawić jej humor, albo chociaż być przy niej. Mój genialny hejter, z którym lubimy sobie trochę pojeździć ludzi. Aleksandra, Anka czy Portałka to osoby, dzięki którym nasz świat jest fajniejszy, bo jest się z kogo pośmiać. Nie każdy jest tak inteligentny czy przepiękny jak my. Lubię to w nas, że jesteśmy do siebie tak podobne, ale potrafimy też pogadać o wszystkim. Teraz też mam podobny kontakt z Krzysiem, Emcią. Doceniam to, że w końcu mam też klasę, którą uwielbiam. Może i niektórzy mnie drażnią, ale da się przeżyć. Bo nareszcie mogę być sobą, mogę się cieszyć, wygłupiać, skakać po sali gimnastycznej i wszyscy się po prostu cieszą, niejedna osoba do mnie dołączy często. Może i na angielskim mi się nudzi, ale grupa jest genialna. Krzysiu, który kicha tak, że Zbigu kiedyś dostanie zawału, wieczne wspominanie o paleniu w kierunku Kumana, Igora, Szabata. Ada, która mówi głupoty. Emila i Monia, z którymi mam się z czego pośmiać. Beata, która zawsze coś powie gdy innym się nie chce. Nie mogę narzekać, tak samo na historię. Rudzik jest najlepsza! Ale Jagna też, nie mam co narzekać. Po namyśle, to teraz połowa mojej klasy to hejterzy.. I <3 it! Od września moje życie wróciło na właściwe tory. Znowu jestem sobą, mam dobry kontakt z tymi, których lubię, jestem szczęśliwa i czuję, że mogę wszystko.

Mam nadzieję, że następny rok będzie pełen szczęścia i miłości, nie tylko dla mnie, ale również innych.

1 komentarz:

  1. Hej, z tej strony Asia z magiczna-milosc-lily-i-jamesa.blogspot.com
    Chciałam tylko poinformować, że po aż zbyt długiej przerwie, pojawił się nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń