wtorek, 1 stycznia 2013

Elizabeth - czar słowa

Wiedźma zaklęła Elizabeth, aby każde wypowiedziane przez nią słowo było bronią. Naraziła się kobiecie, gdyż chłopcy ulegali jej czarowi. Nie raniła ich, ale przez zazdrosną wiedźmę została wygnana z wioski.
Zaczęła wędrować, aż dotarła do miasta pół olbrzymów. Mijając puste ulice, natrafiła na leżącego mężczyznę. Przestraszyła się konsekwencji i nie rzekła nic. Natomiast on się odezwał.
- Cóż tu robisz moja miła? - odezwał się grubym głosem.
- Stoję. - rzekła, lecz coś kazało jej powiedzieć coś jeszcze. - Ale jak widzę ty leżysz, pewnie sen cię zmorzył, wino odurzyło. Precz pode mnie!
Chciała odejść, lecz mężczyzna wstał, a był on potomkiem olbrzyma i kobiety. Rosły, o ciemnych oczach i włosach, Z lekkim uśmiechem zawadiaki skinął ku niej, a ona posłusznie wróciła.
- Droga panno, mylisz się. Leżę, gdyż siedzieć mi się nie chce. Nie sen, lecz lenistwo. Wina nie pijam. A ty jak widzę zaklęta jesteś. Dobrześ na mnie trafiła. U nas w mieście dużo takich co już by panienkę zatłuc mogli. Ach, imienia mego nie znasz. Zwę się Pato, a ty panno?
- Elizabeth. Jak widzę tutaj ludzie się zdarzają. Choć trudno myśleć, iż ktoś tak zwierzęcy dobrze językiem włada. Moje słowa są broną, więc gdy się odzywam ranię.
Pato chwilę pomilczał. Nagle podbiegł do niej, chwycił i przerzucił przez ramię. Uciszył ją rykiem i pobiegł doń Eliza przytomności nie straciła. Gdy oczy otworzyła, serce jej przejęło się grozą. Ujrzała nad sobą wiedźmę, dwóch pół olbrzymów i krasnoluda, których twarze wyrażały wrogość oraz zdumienie. Nigdy wcześniej nie widzieli kogoś tak elfickiego, pięknego. Słoneczne włosy, okalały okrągłą twarzyczkę i ukrywały spiczaste uszy. Oczy miała zielone, wyjątkowe, niespotykane u elfów.
- Hej, Gladir!- zawołali wszyscy, gdy dziewczyna uniosła głowę. - Potrzebny nam taki stary elf jak ty. Bo ona niby zaklęta jest, Pato coś gderał. Niby można jej pomóc. - jeden przez drugiego tłumaczyli wszystko osobie za jej plecami. Gdy odwróciła się , ich słowa były dla niej kłamstwem. Postać nie wyglądała staro, miał szeroki uśmiech, jasne włosy i elficką sylwetkę. Lecz niebieskie oczy jego, wyglądały jakby tysiąclecia widziały.
- Można mi pomóc? - zapytała z nadzieją.
- Jeśliś pragniesz zmienić się i miłość okazywać. Tylko ona uratować cie może, lecz zapamiętaj. Musisz swego przekleństwa używać. Jeśliś on cię pokocha z twym urokiem, stanie się cud. Inaczej będziesz taka na wieki.
- Co mam teraz zrobić? Wędrować sama dnie i noce? Gladirze, co teraz? - szeptała gorączkowo. - A gdzie Pato? Pomóc by mógł. Pól olbrzym przydać się może, a któreś z was pójdzie? - spojrzała na pozostałych, jednak oprócz Gladira wszyscy pokręcili głowami. - W to czemu? Tchórze z was, bojaźń wasza ten świat zgubi! Źli wy!
- Eliza, przestań ich ranić. Uspokój się, będziemy wędrować z tobą, Gladir i ja. - Pato posłyszał jej szloch. - Nie płacz moja droga, znajdziemy twego ukochanego.
Wędrowali dni i noce, zaglądali do każdej napotkanej wioski. A podczas podróży między nimi powstały więzi, a Elizabeth przestała tak pragnąć końca uroku. Ani elfowi, ani pół olbrzymowi nie przeszkadzała jej szczerość, obaj chcieli aby była szczęśliwa. Po drodze spotkali nawet wampira zauroczonego urodą Elizabeth, a ona go polubiła, jednak gdy poznał jej urok, uciekł. Nie chciał mieć z nią do czynienia, jednak elfka nie przejmował się, mając zacnych towarzyszy. Aż w końcu zrozumiała, że to któryś z nich jest jej ukochanym, jej chęć do spokojnego życia ujawniła się. Jednak nie była pewna, czy to Gladir, uroczy, żyjący trzy tysiąclecia elf jest jej miłością, czy lekko nieokrzesany, lecz sympatyczny pół olbrzym. Gdy zamyślała się, czuła na sobie wzrok Pato, który był czasami nieznośny. Za to Gladir nie narzucał się, był kiedy ona tego pragnęła. I w końcu zrozumiała. Byli w gospodzie, a gdy sobie coś uświadomiła, nagle przestała się bronić słowami, nic jej nie obchodziło. Jedynie Gladir podszedł do niej, przytulił i wyszeptał parę słów. I tak zakończyła się historia elfki Elizabeth zaczarowanej słowami.







To tylko wypracowanie na polski, ale mi się podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz